 |
 |
Autor: Krzysztof Tokarz
Mało kto w Polsce słyszał o dwóch ważnych osobistościach Kościoła Ewangelickiego w Niemczech (EKD). Nawet to, że na czele tego Kościoła po raz pierwszy stanęła biskup-kobieta odbiło się w Polsce niewielkim echem. Po pierwsze dlatego, że w kraju katolickim, jakim jest Polska, nikt nie interesuje się zbytnio ewangelikami, po drugie: biskupi to nie politycy, którzy często goszczą na czołówkach gazet.
Margot Käßmann została następczynią ewangelickiego biskupa Berlina i Brandenburgii, 67-letniego Wolfganga Hubera, który pod koniec roku przejdzie na emeryturę. Huber wcześniej uchodził za „lewicującego duchownego”. O mało co nie został nawet posłem SPD do niemieckiego Bundestagu. Jednak obecnie skłania się ku tradycyjnemu nurtowi w Ewangelickim Kościele Niemiec. Wolfgang Huber uważany jest nie tylko za znakomitego teologa, ale również za wybitnego etyka i medialnego przedstawiciela niemieckiego protestantyzmu. Biskup Huber zasłynął jako reformator i inspirator zakrojonych na szeroką skalę działań, mających zmienić protestancki kościół RFN. W 80-milionowych Niemczech jest zaledwie 25 mln protestantów, czyli niemal o jedną piątą mniej, niż w momencie zjednoczenia Niemiec. Spadająca liczba wiernych oznacza ciągle malejące dochody Kościoła uzyskiwane z tytułu podatków. Wolfgang Huber proponował, by „wywrócić do góry nogami” strukturę Kościoła. Optował nie tylko za zmniejszeniem liczby proboszczów, ale przede wszystkim postulował, by otworzyć się na wiernych, zwłaszcza na młodzież. I w ten sposób sprawić, by wierni liczniej przybywali na nabożeństwa. W niemieckim Kościele ewangelickim nie wszystkim pomysły Hubera przypadły do gustu. Biskup miał też grupę oponentów, którzy sprzeciwiali się realizacji jego ambitnych planów.
Wolfgang Huber uchodzi za człowieka przychylnego Polsce i Polakom. Zresztą nierzadko bywał w kraju nad Wisłą. W listopadzie ubiegłego roku odbierał w Warszawie doktorat honoris causa Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Gościł też we Wrocławiu na konferencji poświeconej Bonhoefferowi. Huber poparł realizowany w Polsce projekt opracowania listy polskich ofiar drugiej wojny światowej, a w rocznicę wybuchu wojny odprawił w Berlinie ewangelicką mszę. Powiedział wówczas, że „każda ofiara zasługuje na imię i pamięć, a trudno wspominać bezimiennych”. Dodał, że upłynie jeszcze dużo czasu, zanim kilka milionów polskich ofiar zostanie "wyrwanych z zapomnienia, na które skazała je kolektywna pamięć Europy".
Następczyni biskupa Wolfganga Hubera, Margot Käßmann jest 51-letnią rozwódką, matką czwórki dzieci. Jej rodzina pochodzi z Koszalina, skąd została wysiedlona po II wojnie światowej. Käßmann już od ponad dziesięciu lat jest biskupem największego w Niemczech ewangelickiego Kościoła krajowego w Hanowerze, a obecnie reprezentuje 25 milionów niemieckich protestantów, czyli 22 krajowe Kościoły luterańskie, reformowane i zjednoczone. Podziw wzbudziła jej walka z chorobą nowotworową, jej wizerunkowi nie zaszkodził nawet rozwód. O biskup Käßmann mówi się, że jest postacią charyzmatyczną, osobą, która nie boi się publicznie zabierać głosu w wielu sprawach. Już nie raz wykazywała polityczne zaangażowanie, bardzo często broniąc słabszych i biedniejszych. Jest chwalona także za pracowitość, zdolność negocjacji i umiejętnego lawirowania pośród różnych grup w kościele ewangelickim. Bycie pierwszym i zawsze na czele, to dla nowej szefowej niemieckiego Kościoła nic nowego. Można nawet zaryzykować tezę, że to „normalka”. Już w 1999 roku jako pierwsza kobieta została wybrana i konsekrowana na urząd biskupa Kościoła Hanoweru. A jeszcze w 1983 r. podczas zgromadzenia plenarnego Światowej Rady Kościołów w Vancouver wybrano ją najmłodszym członkiem komitetu centralnego Rady. Należy też do Komitetu Centralnego Konferencji Kościołów Europejskich. Podczas wyboru na przewodniczą Rady Ewangelickiego Kościoła w Niemczech (EKD), który odbył się w słynnej kolegiacie w Ulm, Margot Käßmann otrzymała aż 132 głosy z ogólnej liczby 142 członków tego kościelnego "parlamentu". To pokazuje, że nowa biskup w spódnicy cieszy się ogromnym szacunkiem i poparciem. Dotyczy to hierarchii kościelnej, ale i samych wiernych. Käßmann już na starcie swojego urzędowania zapowiedziała, że będzie zabiegać o pozyskanie większej liczby ludzi dla swojego kościoła. Stanęła jednak przed trudnym wyzwaniem. Kościół boryka się bowiem z rosnącą falą wystąpień wiernych, a co za tym idzie dużymi problemami finansowymi. Zadaniem pani biskup będzie też poprawa relacji z kościołem katolickim i reagowanie na politykę nowego rządu, który już zapowiada cięcia w system socjalnym.
Czas pokaże, czy Margot Käßmann pójdzie w ślady swojego poprzednika czy wybierze własną drogę. Jedno jest pewne: kobiety w Niemczech rządzą. Na czele rządu i Kościoła w Niemczech stoją kobiety. W Polsce nawet trudno sobie wyobrazić, by kobiety rozdawały komunię.
|