 |
 |
Autor: Krzysztof Visconti
Chodzi o klub. Legendarny klub w Berlinie "Maria am Ostbahnhof". Regularnie grywają tutaj najlepsi Dj-e szeroko rozumianej sceny elektronicznej: Jeff Mills, André Galluzzi, James Holden, Miss Kittin, Laurent Garnier, Roni Size czy Dj Krush. W Marii, a właściwie w Maryji, bo tak wymawia się nazwę klubu, koncertowali również The Strokes, Peaches, Autechre, a nawet Beastie Boys, Black Eyed Peas i Sting.

Klub powstał we wrześniu 1998 roku, w dawnym budynku poczty kolejowej przy dworcu Ostbahnhof, założony przez doświadczonych organizatorów życia klubowego. Wśród nich Ben de Bill, który wcześniej udzielał się w klubie "Eimer", jednym z pierwszych nielegalnych klubów, które jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się w Berlinie zaraz po upadku muru.
W przypadku "Eimer" historia jest o tyle niezwykła, że klub działał w kamienicy, która prawnie nie istniała. Jako budynek przenaczony do rozbiórki, wykreślono po prostu go ze spisów, ale zanim doszło do wyburzenia, runął mur. Tym samym klub działał przez wiele lat bezkarnie i bez płacenia czynszu, stając się bardzo silnym centrum kultury niezależnej, podobnie jak położony parę ulic dalej Tacheles.
Nic dziwnego więc, że klub "Maria am Ostbahnhof", postrzegany jako spadkobierca tradycji "Eimer", już od pierwszych dni stał się miejscem kultowym. Szczególnie, że w tym okresie publiczność, zmęczona lekko topornym techno, poszukiwała miejsca, w którym obok zabawy można natknąć się na ambitną elektronikę, muzykę na żywo czy projekty audiowizualne, takie jak Rechenzentrum - duet łączący muzykę elektroniczną z projekcjami video.

Imprezy w Marii zaczynają się, zresztą podobnie jak w większości berlińskich klubów, dopiero po północy. Wyjątkiem jest czas festiwalu nowych mediów "transmediale", kiedy Maria zamienia się w klub festiwalowy, w którym wydarzenia muzyczne i wizualne rozpoczynają się dużo wcześniej. Zresztą, czas "transmediale" jest wyjątkowy jeszcze z innego względu. Cały klub zamienia się wtedy w wielką wystawę: z projekcjami, instalacjami świetlnymi, działaniami performatywnymi, ambitną muzyką i objektami, takimi jak moja ulubiona praca z ubiegłego roku przedstawiająca wypadek samochodowy z udziałem pojazdów wykonanych z drewnianej sklejki. Wsród polskich znawców sztuki nowych mediów "transmediale" jest zresztą dobrze znane. Co roku do Berlina przyjeżdża na festiwal spora grupka młodych Polaków, którzy do rana rozkoszują się wyjątkową atmosferą klubu.
W "Marii am Ostbahnhof" co jakiś czas pojawiają się również polscy muzycy związani ze scena elektroniczną; tacy jak Wojtek Kucharczyk, Robert Piotrowicz czy Jacek Sienkiewicz. Zresztą jak się dobrze rozejrzeć, również wśród obsługi klubu znajdziemy osoby mówiace po polsku, co czasem owocuje zniżką w barze.
Oczywiście w Berlinie jest mnóstwo klubów. Odwiedzić warto co najmniej kilkanaście z nich. Do "Marii am Ostbahnhof" trzeba pójść koniecznie.
"Maria am Ostbahnhof", Stralauer Platz 34/35, obok mostu Schillingbrücke, Berlin-Friedrichshain
www.clubmaria.de
www.clubtransmediale.de
|