 |
 |
Autor: Krzysztof Visconti
Künstlerhaus Bethanien to międzynarodowe centrum sztuki założone ponad 35 lat temu w budynku dawnego szpitala diakonis na Kreuzbergu. Tutaj w latach 80-tych, na słynnych w Berlinie warsztatach teatralno-filmowych założonych przez Henryka Baranowskiego, zajęcia prowadzili między innymi Krzysztof Kieślowski, Agnieszka Holland, Tadeusz Łomnicki i Jan Kott.
Tutaj w 1995 roku odbyła się najlepsza jak do tej pory wystawa polskiej sztuki współczesnej w Berlinie: "New I´s For New Years", na której zaprezentowane zostało całe pokolenie artystów przełomu ´89 roku. Tutaj na stypendiach przebywali: Paweł Althamer, Katarzyna Kozyra, Monika Sosnowska, a ostatnio malarz Tomasz Kowalski. Ale oczywiście polski wątek jest jedynie drobnym wycinkiem działalności, mimo że rzeczywiście Bethanien była jedną z pierwszych instytucji artystycznych w Berlinie, które bardzo wcześnie zaczęły z uwagą przyglądać się temu, co dzieje się na wschodzie, a obecny dyrektor, wcześniej kurator Christoph Tannert uważany był przez jakiś czas za znawcę i propagatora polskiej sztuki.

Historia Künstlerhaus Bethanien jako instytucji kulturalnej jest historią obywatelskiego nieposłuszeństwa. Zbudowany w 1847 roku przez uczniów Karola Fryderyka Schinkla jako szpital, pełnil tę funkcję do 1970 roku. Potem budynek miał zostać wyburzony, jak stało się to z kilkoma kamienicami w północno-zachodniej części Kreuzbergu, w miejscu których postawiono nowe bloki. Na szczęście Bethanien zajęła grupa młodych architektów, studentów i artystów ogłaszając powstanie centrum niezależnej kultury. Po długich negocjacjach z miastem w 1973 roku zalegalizowano powstanie Künstlerhaus Bethanien, a sam budynek przypominający średniowieczny klasztor wpisany został na listę chronionych zabytków. Nie wiem, czy ktoś policzył, ile wystaw odbyło się tutaj od tamtej pory. Na pewno kilkaset. Stypendystów czy artystów związanych z Künstlerhaus Bethanien jest pewnie kilka tysięcy.
Czerwiec 2005 roku. Policja w sile 500 funkcjonariuszy przeprowadza eksmisję zajętego od 1988 roku domu przy Yorckstraße 59. Nie pomagają protesty i demonstracje, które rozlewają się na całe miasto. Mieszkańcy przenoszą się do jednego z "wagenburgów", czyli miasteczka wozów Drzymały, które od lat przytulone jest do Bethanien. To taka idylla, punkowa utopia w środku miasta. Ludzie mieszkają w starych przyczepach, albo wozach campingowych, mają ogródki, mnóstwo zwierząt, prąd z paneli słonecznych, albo podciągniety nielegalnie z budynku Berhanien. "Wagenburg" pęka w szwach, nie jest w stanie przyjąć nowych osadników.
Squotersi z Yorckstraße 59 po kilku dniach zajmują opuszczone, południowe skrzydło Bethanien, w którym do niedawna mieścił się urząd socjalny i powołują do życia niezależne centrum społeczno-kulturalne "New York". Obok pomieszczeń mieszkalnych ma tu znaleźć się miejsce dla radykalnych inicjatyw politycznych, punkowe radio i dzielnicowy dom kultury. Dyrekcja Künstlerhaus Bethanien jest wściekła. Obecność punkowców zdaniem Christopha Tannerta zagraża międzynarodowej renomie instytucji. Obawia się on ponadto, że znikną przez to dotacje na wystawy i działalność stypendialną. Dawni rewolucjoniści nie potrafią dogadać się z obecnymi. Kielich goryczy zostaje przelany, gdy po zalegalizowaniu projektu "New York" urząd dzielnicowy zgadza się na symboliczny czynsz w wysokości 2 euro za metr kwadratowy. Równocześnie czynsz w głównym skrzydle Bethanien, w którym obok sal wystawowych i pracowni znajduje się również drukarnia i szkoła muzyczna, jest 3-krotnie większy.
Instytucja zapowiada wyprowadzkę i rzeczywiście, dzięki wsparciu zbieracza sztuki, a przy okazji również właściciela wielu nieruchomości Nicolasa Berggruena, znajduje nowe pomieszczenia na Kreuzbergu, do których ma przenieść się w czerwcu przyszłego roku. Do tego czasu odbędzie się jeszcze kilka wystaw, jedną z nich jest prezentacja "Artystki z NRD", którą można aktualnie zobaczyć. Niezła, choć daleko jej do wspomnianej na początku wystawy polskiej sztuki "New I´s For New Years" z 1995 roku. Ale też i Künstlerhaus Bethanien przez ostatnie lata zaczął wyraźnie przygasać. Instytucja jakkolwiek szacowna zaczęła tracić na znaczeniu, tetryczeć, kostnieć. Podczas gdy inne ośrodki, muzea i galerie przez ostatnie lata huczały świętując boom związany ze sztuką współczesną, Künstlerhaus Bethanien jakby pogodził się z rolą miejsca na uboczu. Paradoksalnie, być może ponowne zajęcie Bethanien i zbliżająca się przeprowadzka okażą się korzystne. Dla wszystkich zainteresowanych.
|