 |
 |
Autor: Krzysztof Tokarz
Była żoną jednego z najbardziej znanych niemieckich opozycjonistów z czasów Adolfa Hitlera - Helmutha Jamesa von Moltke. Jej mąż za działalność przeciwko reżimowi został skazany na śmierć i stracony w berlińskim więzieniu w 1945 roku. To wydarzenie wpłynęło nie tylko na osobisty los Freyi von Moltke, ale także na jej działalność i postawę. Ta ostatnia niemiecka właścicielka Kreisau była jednocześnie honorową przewodniczącą rady fundacji Krzyżowa na rzecz Porozumienia Europejskiego, ale nigdy w Krzyżowej "nie rządziła". Pracowała nad tym, by pewnego dnia Krzyżowa została przywrócona do życia. Powinna być zadowolona, bo ten plan został zrealizowany.
W Stanach Zjednoczonych w wieku 98 lat zmarła hrabina Freya von Moltke. Była członkinią Kręgu z Krzyżowej, antyhitlerowskiej grupy oporu skupionej wokół jej męża, Helmutha von Moltke. Członkowie Kręgu z Krzyżowej chcieli upadku nazistów i powstania wolnych od hitlerowców Niemiec. Spotykali się między innymi w Krzyżowej, obecnie leżącej w granicach Polski, w powiecie świdnickim na Dolnym Śląsku. Freya von Moltke mówiła o trzech plenarnych zebraniach w majątku jej męża. Ona sama przyznawała, że z planów spiskowców nic nie wyszło, nie udało się niczego wcielić w życie. Liczyła się bardziej sama chęć oporu przeciwko dyktaturze Hitlera. Pojawiły się opracowania, że spiskowcy z Krzyżowej chcieli zawarcia separatystycznego pokoju jedynie z zachodnimi mocarstwami. W ten sposób usiłowali nie tylko zakończyć wojnę, ale zachować ziemie wschodnie Rzeszy dla przyszłych Niemiec. Zresztą trudno się temu dziwić. Trzeba docenić fakt, że, wprawdzie nieliczny i niewiele znaczący, ale jednak ruch oporu przeciwko nazistom w ogóle w tamtym czasie w Rzeszy powstał. Dawał tym samym światu świadectwo, że istniały „inne Niemcy”, że znaleźli się ludzie, którzy chcieli zrzucić jarzmo dyktatury Hitlera. Zresztą za swoją postawę zapłacili bardzo wysoką cenę, bo po nieudanym zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 roku większość członków "Kręgu z Krzyżowej" została oskarżona o zdradę stanu i skazana na śmierć.
Wśród tejże grupy znalazł się mąż Freyi, Helmuth von Moltke. Freya von Moltke po wojnie z synami opuściła rodzinny majątek i wyjechała najpierw do Afryki Południowej, później do Stanów Zjednoczonych. Nie przyjęła od kanclerza Helmuta Kohla zaproszenia na słynną mszę pojednania w Krzyżowej w 1989 roku - jak powiedział Ludwig Mehlhorn były opozycjonista NRD, człowiek od lat zaangażowany w działalność Krzyżowej. Pragnęła, aby to nie Niemcy a sami Polacy zaprosili ją do odwiedzin jej byłego majątku. Jej zamiarem było uniknięcie wrażenia, że teraz byli niemieccy właściciele wracają na dawne swoje włości.
Gdy w 1990 roku powstała Fundacja "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego, hrabina zaczęła aktywnie wspierać jej działalność jako honorowa przewodniczącą rady Fundacji. „Jak to dobrze, że Krzyżowa jest dziś polska. Chroni ją to przed grożącą jej niemiecką ciasnotą i czyni miejscem europejskim" - miała powiedzieć. Pisze o tym również w swoim artykule wspomniany tu już Ludwig Mehlhorn. Freya von Moltke bardzo mocno wspierała działalność Fundacji mającej siedzibę w jej dawnym majątku. Po 1990 roku bywała tam wiele razy. Ostatni raz była w Krzyżowej w 2004 roku – powiedziała Annemarie Franke dyrektor Fundacji.
Freya von Moltke pracowała nad tym, by Krzyżowa nie tylko została przywrócona do życia, ale by promieniowała i kwitła. Jest niewiele miejsc, w których po odjeździe możnych tego świata coś pozytywnego istnieje i działa na rzecz porozumienia pomiędzy narodami. A w Krzyżowej dzieje się bardzo wiele. Spotykają się tam Polacy i Niemcy, organizowane są seminaria, wykłady i konferencje, podczas których Niemcy mogą się wiele dowiedzieć o Polakach, a Polacy o Niemcach. Wiem to z własnego doświadczenia, gdyż niejednokrotnie miałem okazję korzystać z dobrodziejstwa tego, że dawny majątek von Moltków przeistoczył się w miejsce spotkań wielu ludzi. Rękę do tego przyłożyła właśnie Freya von Moltke.
Hrabina von Moltke była uważana za przyjaciółkę Polski i Polaków. Spotkała się z Jackiem Kuroniem, to o niej i o jej mężu mówił Bronisław Geremek, że dzięki ich działalności miał okazję przekonać się, że są „inni Niemcy”, niż ci, których Polacy pamiętają z czasów okupacji. Sama Freya mówiła, że jest dumna z tego, czym jest teraz Krzyżowa, że znowu służy spotkaniom, wspólnym rozmowom, porozumieniu ponad narodowymi podziałami. "Nic lepszego nie mogło jej spotkać. Helmuth James byłby szczęśliwy" – twierdziła. Te słowa mówią same za siebie.
|