[2010-02-12]BOMBARDOWANIE DREZNA

Autor: Krzysztof Tokarz

W nocy z 13 na 14 lutego 1945 r. 773 brytyjskie bombowce podczas dwóch nalotów zniszczyły całe połacie historycznego miasta. Dzień później dzieło zniszczenia kontynuowało 311 amerykańskich bombowców. Kolejne ataki z powietrza na Drezno nastąpiły 15 lutego. Z ponad tysiąca alianckich samolotów do bazy nie powróciło zaledwie osiem.


Kiedy w lutym 1943 r. Joseph Goebbels pytał tłum Niemców, czy chcą wojny totalnej, zareagowali z entuzjazmem. Ale to nie Goebbels pierwszy mówił o prowadzeniu wojny wyniszczającej, ale sam Adolf Hitler. Wtedy również mieszkańcy Drezna głośno wyrażali swoje poparcie. Jeszcze na niemieckich filmach z lat 1939-1944 widać, jak ci entuzjastycznie pozdrawiają wodza. Jednak jako pierwsi na własnej skórze poznali, co to znaczy "wojna totalna" Polacy, Żydzi, Rosjanie i inne podbijane przez nazistowskie Niemcy narody Europy. Wreszcie i mieszkańcy Drezna mieli „swoją wojnę totalną”, chociaż, unosząc w hitlerowskim pozdrowieniu ręce, nie wyobrażali sobie zapewne tego, co wydarzyło się 13 i 14 lutego 1945. Jeden z drezdeńskich pastorów powiedział, że Niemcy myśleli, że tylko oni mogą zrzucać bomby na miasta, że ich miast nikt nie zbombarduje. Niemcy do końca wierzyli w zwycięstwo, przekonani o swojej potędze i wyższości nad innymi narodami.


Wojna totalna jednak przyszła i do nich. Kiedy z angielskich lotnisk startowały bombowce, to w Dreźnie nikt nie myślał o wojnie. Dzieci bawiły się na ulicach, czynny był nawet słynny w całej Europie cyrk Sarrasani. Mieszkańcy Drezna myśleli, że wojna ich nie dotyczy. Miasto leżało na głębokim zapleczu, nie było ośrodkiem przemysłowym, nie posiadało wielkiego strategicznego znaczenia. Mnóstwo było za to zabytków. Ponadto do miasta napłynęły całe rzesze uciekinierów ze Śląska, w tym z Breslau. Oni tutaj szukali schronienia przed pędzącą w oszałamiającym tempie na zachód Armią Radziecką. Jak pisał jeden z uczestników walk o Festung Breslau, wysłał do Drezna całą swoją rodzinę, aby znalazła tam schronienie, a spotkała ich tam śmierć. Tak więc, pomimo tego że wojna szalała dookoła, to aż do pamiętnych lutowych dni 1945 roku oszczędzała mieszkańców stolicy Saksonii.

 

 Wśród alianckich samolotów, które nie powróciły do bazy, były takie, których nie uszkodziła niemiecka obrona lotnicza a ich brytyjscy czy amerykańscy koledzy. Maszyny leciały tak gęsto, że zdarzały się pomiędzy nimi kolizje. Drezno było bardzo łatwym celem dla alianckiego lotnictwa. Praktycznie nie istniała obrona przeciwlotnicza, bo ta została przez nazistowskie władze skierowana do obrony zakładów zbrojeniowych w innych częściach Trzeciej Rzeszy.

 

W rezultacie alianckich bombardowań zginęło, no właśnie i tu pojawiają się bardzo znaczące różnice w szacunkach ofiar. Są dane, które mówią o ok. 35 tysiącach zabitych, ale znaleźli się historycy, którzy oceniają, że ich liczbę przekracza 135 a nawet 200 tysięcy ludzi. Rozpiętości są tak znaczne, ponieważ nie ma twardych dowodów na potwierdzenie tych liczb. Szacunki oparte są raczej o dane pośrednie niż o dowody. Najbardziej prawdopodobna wydaje się liczba pomiędzy 35 a 65 tysiącami ofiar nalotów w 630 tysięcznym mieście. Jedno jest pewne: w Dreźnie zginęli głównie cywile, kobiety, dzieci, starcy, uciekinierzy i przymusowi zagraniczni robotnicy.


Rozkaz do ataku na Drezno wydał sir Arthur Harris, wicemarszałek lotnictwa brytyjskiego, nazywany przez nazistowską propagandę „rzeźnikiem Harrisem”. Dawni podkomendni sir Arthura w obronie dobrego imienia swego dowódcy powołali nawet organizację pod nazwą "Bomber Harris Trust", która zajmuje się protestami przeciwko zniesławianiu marszałka. Jednak w samej Wielkiej Brytanii nie ma jednomyślności co do oceny Harrisa. Nie trzeba dodawać, że o wiele więcej negatywnych emocji budzi on w Niemczech. Harris jeszcze w 1943 roku wypracował strategię polegającą na pozbawieniu Niemców domostw i obrócenie nastrojów społeczeństwa niemieckiego przeciwko Hitlerowi. Dziś wiemy, że skutki, jakie wywołała wyżej wspomniana taktyka, były odwrotne do zamierzonych. Naloty dywanowe na niemieckie miasta tylko umacniały Niemców i skupiały ich jeszcze bardziej wokół ówczesnych przywódców. W dodatku walnie przyczyniły się do nienawiści zwykłych Niemców wobec odpowiedzialnych za bombardowania.


Znaleźli się również i tacy, którym to właśnie bombardowanie Drezna uratowało życie. Wiele osób, nie tylko niemieccy Żydzi, do teraz pozytywnie postrzega tę akcję. Dzięki niej części osób narodowości żydowskiej nie zdołano odesłać do Auschwitz czy innych obozów koncentracyjnych, gdzie czekałaby ich niechybna zagłada. Zamiast jechać do KZ, zostali skierowani do odgruzowywania miasta i dzięki temu przeżyli wojnę.


Dla wielu Polaków naloty dywanowe na Drezno były tylko jednym z wielu tragicznych epizodów II wojny światowej. Trudno też spodziewać się, że mieszkańcy Warszawy – dwa razy w podobny sposób zbombardowanej przez niemiecką Luftwaffe – będą pełni współczucia. Trudno też szukać go u cywilnych ofiar i ich rodzin z polskich czy rosyjskich miast i wsi, którzy sami stracili zdrowie, a ich bliscy zginęli w bombardowaniach dokonywanych przez niemieckich lotników. Pewnie mieszkańcy Londynu bombardowani przez Luftwaffe mieli podobne odczucia. Tylko dla porównania: Drezno straciło mniej niż 10 proc. ludności, Warszawa prawie 90 proc. populacji.


Drezno podźwignęło się z ruin, czego symbolem jest niedawno pięknie odrestaurowany protestancki kościół Frauenkirche. I co najważniejsze, stało się to też miejscem pojednania dawnych wrogów. Drezno to dziś personifikacja nie tylko cierpienia narodu niemieckiego, ale też skutków polityki niemieckich nazistów. Ofiary Drezna były tak samo ważne jak te z Warszawy, Stalingradu czy Londynu.


Dodaj do:    Dodaj do wykop.pl Wykop    Dodaj do del.icio.us del.icio.us    Dodaj do mister-wong.com mister-wong    Drukuj Drukuj    Poleć znajomemu Poleć znajomemu
Od: Adres email znajomego: Wyślij Wyślij

Wasze komentarze:

Add commnet Dodaj komentarz


Anuluj   Wyślij
 
  • Do wybranego artykułu nie został jeszcze dodany żaden komentarz.

Point. Kalendarz Polsko-Niemiecki jest realizowany przez FWPN

Fundacja Współpracy Polsko Niemieckiej

O ludziach i wydarzeniach

2010-07-23
HEINRICH BÖLL
2010-07-16
SOCJALDEMOKRACI I ZIELONI PRZEJĘLI WŁADZĘ W NAJLUDNIEJSZYM NIEMIECKIM LANDZIE
2010-07-09
10-LECIE FUNDACJI "PAMIĘĆ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ I PRZYSZŁOŚĆ" ("EVZ")
2010-07-02
WYBORY PREZYDENCKIE W NIEMCZECH: CHRISTIAN WULFF NOWYM PREZYDENTEM RFN
2010-06-25
1 LIPCA 1990 ROKU DM ZOSTAŁA WALUTĄ WSZYSTKICH NIEMCÓW
2010-06-18
CHRISTIAN WULFF: KANDYDAT NA PREZYDENTA RFN
2010-06-11
JOACHIM GAUCK: PRZYSZŁY PREZYDENT RFN?
2010-06-04
OBRAZIĆ SIĘ JAK HORST KÖHLER. SPEKTAKULARNE ODEJŚCIE Z URZĘDU NIEMIECKIEGO PREZYDENTA
2010-05-28
DIE LINKE – POMIĘDZY WSCHODEM I ZACHODEM
2010-05-21
ADOLF EICHMANN: REALIZATOR OSTATECZNEGO ROZWIĄZANIA
2010-05-14
WYBORY W NADRENII PÓŁNOCNEJ -WESTFALII
2010-05-07
KARL-THEODOR ZU GUTTENBERG
2010-04-30
PARTIE I POLITYCY BYŁEJ NRD W WYBORACH DO IZBY LUDOWEJ
2010-04-23
65. ROCZNICA KAPITULACJI FESTUNG BRESLAU
2010-04-16
RICHARD VON WEIZSÄCKER
2010-04-09
ANGELA MERKEL: BARDZIEJ KOHL NIŻ THATCHER
2010-03-26
KANCLERZ ZJEDNOCZENIA: HELMUT KOHL
2010-03-19
20 LAT MINĘŁO OD WOLNYCH WYBORÓW DO VOLKSKAMMER
2010-03-12
DEUTSCHES POLEN-INSTITUT MA 30 LAT
2010-03-05
DWADZIEŚCIA LAT TEMU POWOŁANO DO ŻYCIA TREUHAND

Wyszukiwarka

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać co piątek subskrybcje "Die Zeit" w języku polskim, zapisz się do naszego newslettera.