[2010-02-19]NR 20 | PRACA DLA CZARNO-ŻÓŁTYCH

Autor: Kolja Rudzio, współpraca: Ulrike Meyer-Timpe

Najwyżsi niemieccy sędziowie orzekli, że państwowy system świadczeń socjalnych Hartz IV jest niezgodny z konstytucją. Berlin musi zająć się ubogimi i zaprowadzić nowy porządek w sektorze niskich płac.

Co za kompromitacja! Dwukrotnie niemieccy sędziowie zakwestionowali jeden i ten sam zbiór paragrafów. Dwukrotnie zbiór ów nie sprostał ich wymaganiom. Hartz IV, największa i najbardziej kontrowersyjna reforma systemu opieki społecznej w Republice Federalnej orzeczeniem Trybunału w Karlsruhe została w ubiegły wtorek uznana za częściowo niezgodną z konstytucją. Już przed dwoma laty sędziowie najwyższej instancji orzekli, że utworzone na potrzeby Hartz IV władze działają bez konstytucyjnej podstawy prawnej. Teraz okazuje się, że również świadczenia, jakie państwo przyznaje na zasadach tego systemu, nie spełniają wymogów określonych postanowieniami ustawy zasadniczej.

 

Ta spektakularna decyzja zamieni cały gmach reformy w jeden wielki plac budowy zaledwie w pięć lat po jego wzniesieniu. Nośne elementy struktury będzie trzeba wymienić i skonstruować od nowa – Jobcenter (centra pracy) i wzór, według którego państwo oblicza, ile należy się każdemu obywatelowi na pokrycie życiowego minimum. W efekcie może się okazać, że prawo do świadczeń przysługuje nawet kilku milionom osób więcej. Pośrednio orzeczenie Trybunału z Karlsruhe dotyka bowiem całego sektora niskich płac. Politycznych zwycięzców tej decyzji z pewnością należy szukać wśród lewicy. Niemalże zaraz po odczytaniu postanowienia sądu Gregor Gysi z Linkspartei triumfował słowami: „Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok druzgocący dla SPD, dla partii Zielonych, ale także dla Unii oraz FDP.”, po czym oświadczył, powtarzając stanowisko swojego ugrupowania w tej sprawie: „Hartz IV to dokonany w majestacie prawa atak na państwo socjalne i na ubogich.” Raczej powściągliwie wypada przy tym reakcja minister pracy Ursuli von der Leyen z CDU, która wyrok Trybunału określiła jako „szansę, aby w systemie Hartz IV mocniej uwzględnić potrzeby edukacyjne najmłodszych”. Jednak trzeba to będzie zrobić w jasno wyznaczonym terminie – do 31 grudnia zarówno świadczenia pieniężne, jak i centra pracy muszą funkcjonować na nowych zasadach.

 

Sytuacja polityczna jest zatem jasna – zupełnie inaczej jest z kwestią, co ogłoszony wyrok oznaczać będzie dla 6,7 miliona ludzi, którzy aktualnie żyją z zasiłków przyznanych na mocy regulacji Hartz IV. Sędziowie ani sami nie określili kwoty, jaka człowiekowi potrzebna jest do życia w Niemczech, ani nie uznali, że świadczenia, które według Hartz IV mają pokryć minimum egzystencji, ogólnie są zbyt niskie. Samą procedurę wykorzystywaną dotychczas do określania stawek stojący na straży konstytucji sędziowie uznali nawet za prawidłową: co pięć lat analizuje się wydatki obywateli pozostających w skrajnych dolnych 20 procentach piramidy dochodów. Następnie skreśla się w nich kolejne kwoty, aby ustalić, ile potrzeba na zapewnienie fizycznej egzystencji oraz minimalnego poziomu korzystania z dóbr dziedzictwa społeczno-kulturalnego. To wszystko w opinii sędziów jest jak najbardziej w porządku. Sprzeczne z konstytucją jest to, że wielu skreśleń dokonywano samowolnie – na przykład eliminując całkowicie wydatki na edukację – że stawki dla dzieci określano po prostu jako odsetek wydatków dorosłych, że w czasie trwania owych pięciu lat nie ma wyrównania inflacyjnego, tylko odniesienie do krzywej rent i emerytur, że brakuje uregulowania sytuacji wyjątkowych dla ludzi trwale potrzebujących specjalnej pomocy. Przypadek „rzadki”, jak podkreślają sędziowie, jednak „musi być uwzględniony”.

Teraz trzeba wszystko od nowa regulować, obliczać i wreszcie – co najważniejsze – w sposób przejrzysty i zasadny podejmować decyzje. Szczególne wymogi w związku z sytuacjami wyjątkowymi – na przykład w przypadku kogoś, kto musi daleko podróżować, aby odwiedzać swoje dziecko pozostające u drugiego rodzica po separacji – zgłaszać i egzekwować będzie można od zaraz. Większość ekspertów oczekuje jednak przede wszystkim wyższych świadczeń dla dzieci. – Jeśli to się nie stanie – mówi Heinz Pilgers, przewodniczący Niemieckiego Związku Opieki nad Dziećmi (Deutscher Kinderschutzbund) – polityka straci ostatnie resztki swej wiarygodności. Ekonomistka Irene Becker już w swojej ekspertyzie dla Sądu d.s. Polityki Socjalnej kraju związkowego Hesji (Landessozialgericht Hessen) określiła znaczne niespójności w postanowieniach regulacji Hartz IV. Według jej szacunków rodzina z jednym dzieckiem powinna otrzymywać od państwa zasiłek o 100 euro wyższy niż dotychczas. Oczywiście nie można powiedzieć, ile dokładnie wynosić będą dodatkowe wydatki na podwyższenie stawek podstawowych, uregulowanie sytuacji wyjątkowych i wyrównanie inflacyjne, jednak wydaje się jasne, że wielu odbiorcom zasiłku Hartz IV nie wypłacano konstytucyjnie zagwarantowanego socjalnego minimum. W przyszłości państwo będzie musiało dawać im więcej pieniędzy.

 

Podwyższenie stawek będzie miało skutki sięgające daleko poza samą regulację Hartz IV. Każde podwyższenie socjalnego minimum odbija się bowiem na systemie podatkowym i systemie zabezpieczeń społecznych.

 

Z jednej strony dlatego, że ustawowa potrzeba minimalna wiąże się z wieloma różnymi regulacjami o charakterze społecznym, dotyczącymi chociażby zapomóg dla osób niezdolnych do wykonywania pracy, alimentacji, opieki społecznej dla osób starszych, zwolnień podatkowych dla rodzin z dziećmi lub kwot wolnych od podatku…– Minimum socjalne to decydujący wskaźnik ekonomiczny państwa opiekuńczego – mówi Ulrich Schneider, przewodniczący Paritätischer Wohlfahrtsverband („Parytetowego Związku Opieki Społecznej”).

 

Z drugiej strony zaś dlatego, że zwiększone wypłaty zasiłków Hartz IV pośrednio będą oddziaływać również na rynek pracy. Jeśli wzrosną stawki podstawowe zasiłków, automatycznie podniesie się maksymalny dochód, do jakiego obywatelom przysługuje pomoc państwa. Oznacza to, że wiele osób o niskich dochodach, które dotychczas pozbawione były prawa do zasiłku, teraz będzie mogło się o niego ubiegać. Już dzisiaj 300 000 czynnych zawodowo i zatrudnionych na pełny etat obywateli RFN wraz z rodzinami korzysta ze świadczeń socjalnych wypłacanych na mocy regulacji Hartz IV. Przy podwyższeniu minimum zapotrzebowania liczba ta mogłaby wzrosnąć o jeden do dwóch milionów. Przeszło co dziesiąty obywatel Republiki Federalnej przynajmniej częściowo utrzymywałby się wówczas z zasiłku Hartz IV.

 

Takie wnioski nasuwają w każdym razie kalkulacje opublikowane niedawno przez Instytut Badań Rynku Pracy (Institut für Arbeitsmarkt und Berufsforschung) w Norymberdze. Badacze założyli podwyższenie podstawowego zasiłku dla bezrobotnych, czyli tej kwoty, która przysługuje osobie samotnej i która jednocześnie stanowi podstawę obliczenia zasiłku na dziecko, z 350 na 420 euro miesięcznie. Efekty byłyby następujące: do dwóch milionów dodatkowych osób uprawnionych i około dziesięciu miliardów dodatkowych kosztów. Suma, której wysokość mniej więcej odpowiada zaplanowanej w tym roku w budżecie państwa puli przeznaczonej na naukę i edukację. Badanie nie uwzględnia faktu, że zmienić mogłoby się również zachowanie osób mało zarabiających i bezrobotnych pobierających zasiłek. Jeśli zobaczą, że mimo wysiłku nie udaje im się przekroczyć progu wyznaczonego przez wysokość zasiłku Hartz IV, przynajmniej część z nich sfrustrowana mogłaby zaprzestać swoich starań.

 

To niebezpieczeństwo istnieje już dzisiaj. Nie stanowi argumentu przeciwko humanitarnemu wymiarowi świadczeń socjalnych, jednak pokazuje wyraźnie, że wraz z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego na nowo pojawia się pytanie: jak społeczeństwo powinno obchodzić się z sektorem niskich zarobków? SPD i Niemiecka Federacja Związków Zawodowych (Deutscher Gewerkschaftsbund) zażądały już stałych zapisów określających minimalne płace. – Nie może być tak, że osoba nie pracująca dostaje więcej pieniędzy niż ktoś inny, kto codziennie idzie do pracy – powiedział przewodniczący frakcji parlamentarnej SPD Thomas Oppermann. Równie dobrze zdanie to mogłoby paść ze strony czarnych lub żółtych członków rządzącej koalicji – choć raczej z intencją obniżenia świadczeń socjalnych państwa.

 

W rzeczy samej płace osiągalne dla pracowników słabo wykwalifikowanych już dzisiaj często nie są wyższe od zasiłków Hartz IV. Różnica maleje drastycznie, gdy w przypadku określonej osoby nałożą się na siebie kryteria decydujące o przyznaniu zasiłku: samotnie wychowuje dziecko, nie ma kwalifikacji, dotychczas pracowała wyłącznie w sektorze usług, zameldowana na terenie byłej NRD. Ta grupa obecnie nie ma szans na zarobki przekraczające wysokość zasiłku Hartz IV, wyjaśniają pracownicy Instytutu Gospodarki Światowej (Institut für Weltwirtschaft) w Kiel, w którym przeprowadzano szeroko zakrojone analizy płac w porównaniu z wysokością świadczeń socjalnych. – W wielu przypadkach podjęcie pracy dla danej osoby jest finansowo nieopłacalne – mówi Klaus Schrader, jeden z autorów analiz – Problem zaostrzy się, gdy zasiłki zostaną zwiększone.

 

W odpowiedzi na to związkowcy żądają zahamowania rosnącej fali płac na najniższym poziomie – poprzez wyznaczanie limitów i blokowanie umów-zleceń, umów krótkoterminowych i pracy dorywczej. Schrader zaleca podwyższenie wartości netto zarobków na niskim poziomie. Inni eksperci radzą wyznaczenie niskich płac minimalnych i obniżenie podatków socjalnych u osób mało zarabiających.

Jednak wszystkie pomysły, aby zwiększyć zarobki poprzez bezpośredni wpływ państwa, wiążą się z dodatkowymi kosztami – poza tymi, które i tak trzeba by ponieść w związku z podwyższeniem zasiłków Hartz IV. Wydaje się, że nie ma sposobu, by je sfinansować – tym bardziej, jeśli FDP nie odstąpi od zamiaru obniżenia podatków. Niezależnie od tego, jak koalicja zareaguje na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, o jednym sędziowie już zadecydowali: akurat czarno-żółty rząd, który chciał pośpieszyć na pomoc hotelarzom i klasie średniej, będzie musiał pilnie zająć się biednymi i mało zarabiającymi.

 

Artykuł został opublikowany w 7. numerze „Die Zeit” w dn. 11 lutego 2010 roku
Tłumaczenie z języka niemieckiego: Sebastian Worożbit
Redakcja: Zofia Matejewska
Pobierz PDF


© Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej w zakresie tłumaczenia

© Zeitverlag Gerd Bucerius GmbH & Co.




Dodaj do:    Dodaj do wykop.pl Wykop    Dodaj do del.icio.us del.icio.us    Dodaj do mister-wong.com mister-wong    Drukuj Drukuj    Poleć znajomemu Poleć znajomemu
Od: Adres email znajomego: Wyślij Wyślij

Wasze komentarze:

Add commnet Dodaj komentarz


Anuluj   Wyślij
 
  • Do wybranego artykułu nie został jeszcze dodany żaden komentarz.

Point. Kalendarz Polsko-Niemiecki jest realizowany przez FWPN

Fundacja Współpracy Polsko Niemieckiej

Die Zeit po polsku

2010-07-30
:: NR 40 | HURA! JESZCZE CZYTAMY
2010-07-23
NR 39 | JAK BARDZO KONSERWATYWNY JEST GUTTENBERG?
2010-07-16
NR 38 | AUTORYTET
2010-07-09
NR 37 | CZY NIEMIECKI DA SIĘ JESZCZE URATOWAĆ?
2010-07-02
NR 36 | WYPĘDZENI
2010-06-25
NR 35 | PRAWDZIWI OBYWATELE
2010-06-18
NR 34 | MISTRZ PATOSU WOLNOŚCI
2010-06-11
NR 33 | CZŁOWIEK DOBREJ WOLI
2010-06-04
NR 32 | NIE JESTEM SZCZĘŚLIWY. NIGDY NIE BYŁEM
2010-05-28
NR 31 | JAK WIĘC BYĆ POWINNO?
2010-05-21
NR 30 | JA CIĘ WIDZĘ, TY MNIE NIE
2010-05-08
NR 29 | OJCZYZNA BEZ GRANIC
2010-05-07
NR 28 | OKLASKÓW NIE BĘDZIE
2010-04-30
NR 27 | NOWI MY
2010-04-23
NR 26 | CZEGO NIE WOLNO MÓWIĆ W NIEMCZECH
2010-04-16
NR 25 | W KRAINIE SŁÓW
2010-03-19
NR 24 | MARSZ NA BERLIN
2010-03-12
NR 23 | WIELKI HAZARD
2010-03-05
NR 22 | CHODŹCIE WSZYSCY DO NAS!
2010-02-26
NR 21 | ŚWIAT NA HAKU ABORDAŻOWYM

Wyszukiwarka

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać co piątek subskrybcje "Die Zeit" w języku polskim, zapisz się do naszego newslettera.