 |
 |
Autor: Krzysztof Tokarz
Minister środowiska w poprzednim federalnym rządzie Niemiec, Sigmar Gabriel, został w listopadzie ubiegłego roku wybrany na nowego przewodniczącego Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD). Zjazd niemieckiej socjaldemokracji odbywał sie w Dreźnie, niedaleko zachodniej granicy Polski, w mieście dawnego NRD. Wówczas na Sigmara Gabriela oddało swój głos aż 472 z 501 delegatów. To znakomity wynik, bo daje około 94 proc. poparcia. Gabriel słynie jako mistrz wyborów.
Dotychczasowy przewodniczący partii, Franz Müntefering, musiał odejść. Sam przyznał, że w ramach "wielkiej koalicji" z chadecją popełniono błędy. Ale nie da się ukryć, że to właśnie pod kierownictwem Franza Münteferinga SPD poniosła druzgocącą klęskę. W ostatnich wyborach do Bundestagu uzyskała zaledwie 23 procent poparcia i po 11 latach współrządzenia Niemcami wylądowała w opozycji.
51-letni socjaldemokrata Sigmar Gabriel objął stery partyjne w okresie bardzo trudnym dla swojego ugrupowania. Nie tylko ławy opozycyjne są dzisiaj problemem SPD. Po wyborach socjaldemokraci ciągle tracą w sondażach. Nie potrafią nawet wyciągnąć dla siebie korzyści z kilku wpadek koalicji CDU-CSU/FDP.
Sigmar Gabriel to doświadczony polityk. Od wielu lat piastował ważne urzędy i stanowiska we władzach nie tylko partyjnych. Oprócz tego, że był ministrem ochrony środowiska w pierwszym rządzie Angeli Merkel, pełnił także urząd premiera Dolnej Saksonii. W partii uchodzi za polityka młodszej generacji – jest jednym z najmłodszych szefów SPD w całej historii tej partii. Zasłynął w niemieckim społeczeństwie jako zdeklarowany przeciwnik elektrowni atomowych. Jest popularny, bo zdobył w swoim okręgu wyborczym dwa razy więcej procent głosów niż wynosiło poparcie dla SPD. To z pewnością nie był przypadek. W końcu to on miał być nową nadzieją dla niemieckiej lewicy. Złośliwi mówili nawet, że kto wie czy nie ostatnią…
Gabriel słynie z tego, że nie grzeszy zbytnim opanowaniem. Potrafi podnieść głos, kiedy coś mu się nie podoba. Mówi się też o nim, że lubi "zadzierać nosa".
Zaczynał działać w partii jako bardzo młody człowiek. Kiedy miał zaledwie 18 lat, miał już legitymację partyjną. Na początku pracował jako nauczyciel w niewielkim miasteczku Goslar w Dolnej Saksonii. Był powiatowym radnym i posłem do Landtagu. Jego polityczna kariera zaczęła się rozwijać dynamiczniej, kiedy na czele SPD stanął Gerhard Schröder. Sigmar Gabriel, mając czterdzieści lat, stanął na czele rządu landu Dolnej Saksonii. Wtedy też był najmłodszym premierem w całej Republice Federalnej. Już dwanaście lat temu widziano w nim nie tylko gwiazdę lewicy, ale wróżono mu szybki awans. Jednak, jak to w polityce bywa, los nie zawsze jest łaskawy. Tak też stało się w przypadku Sigmara Gabriela.
Po przegranych dla SPD wyborach do parlamentu krajowego Dolnej Saksonii musiał przestać kierować landem. Wtedy to zdobył sobie przydomek "Siggi pop". A to dlatego, że zepchnięty na boczny tor, piastował funkcję pełnomocnika SPD do spraw popkultury. Była to klasyczna "poczekalnia" dla tych, którym powinęła się noga i musieli czekać na lepszeczasy. I te dla Sigmara w końcu nadeszły. Został ministrem środowiska w rządzie Angeli Merkel. Z powrotem wrócił do tego, co lubił – do władzy i ważnej funkcji. Bardzo szybko i bez żalu pożegnał się z przydomkiem "Siggi Pop". Znalazł swoją niszę. Stworzył swój wizerunek polityka twardo sprzeciwiającego się energii atomowej. Jak wiadomo, elektrownie atomowe nie są popularne wśród niemieckich wyborców. Ekolog w SPD? Czemu nie, w końcu nie tylko Zieloni mają monopol na ekologię. Nie jest wykluczone, że właśnie taka postawa Sigmara przyniosła mu wymierne korzyści w postaci głosów wyborczych. I to nawet w czasach dla jego partii tak trudnych.
Sigmar Gabriel jest bardzo sprawnym wiecowym mówcą i ma cięty język. Nie raz przekonał się o tym sam Gerhard Schröder, któremu ten wielokrotnie się odgryzał. Obaj panowie niezbyt też za sobą przepadali. Najprawdopodobniej na drodze do męskiej czy choćby politycznej przyjaźni stała rywalizacja o wpływy i władzę.
Dziś Sigmar Gabriel znów jest na fali. Tylko na jak długo? Jeśli SPD cały czas będzie dołować w sondażach, to nawet charyzma i talent oratorski mogą nie pomóc.
Nowy przewodniczący SPD nie jest postacią szczególnie znaną pomiędzy Odrą a Bugiem. Nawet wśród ekspertów jego nazwisko nie jest rozpoznawane. Tak naprawdę nie zrobił nic, by dać się Polakom poznać. Wiadomo, że bywał w Polsce, ale to trochę za mało. Być może przyjdzie czas, kiedy Sigmar Gabriel przestanie być w Polsce anonimową postacią.
|