 |
 |
Autor: Krzysztof Tokarz
Heinrich Böll miałby dziś 93 lata. 16 lipca tego roku minęła 25. rocznica jego śmierci. Niemiecki pisarz, intelektualista, laureat nagrody Nobla urodził się 21 grudnia 1917 roku w Kolonii, w wielodzietnej rodzinie. Jego ojciec był stolarzem meblowym i rzeźbiarzem.
Jego rodzice z kolońskiej starówki przeprowadzili się do własnego domu w Köln-Raderberg. Ojciec, Viktor Böll, w wyniku kryzysu gospodarczego utracił dom i rodzina musiała wrócić do miasta. Heinrich Böll najpierw uczęszczał do szkoły podstawowej w Köln-Raderthal, a potem do państwowego gimnazjum imienia Cesarza Wilhelma w Kolonii. Jak sam o sobie pisał i mówił, należał do nielicznych chłopców w swojej szkole, którzy nie byli zafascynowani Hitlerem i nie należeli do Hitlerjugend. Natomiast już jego brat był członkiem wspomnianej młodzieżówki Hitlera. Heinrich Böll mówił, że od samego początku nie wierzył faszystom i ideologii narodowosocjalistycznej. W jednej ze swoich książek napisał, że jego awersja do nazistów była nieodwracalna. Twierdził, że ci napawali go odrazą na każdym poziomie jego doświadczenia życiowego. Zarówno rozsądek, jak i instynkt nakazywały mu odrzucenie tego totalitarnego systemu politycznego.
Po zdaniu matury młody Böll rozpoczął pracę w księgarni, ale to najwidoczniej mu nie odpowiadało, bo szybko ją porzucił. W 1939 roku zapisał się na uniwersytet, jednak tego samego roku otrzymał powołanie do odbycia służby wojskowej. Po odbyciu przeszkolenia w Osnabrück służył jako żołnierz wojsk okupacyjnych, najpierw w Polsce, potem we Francji. Przez pewien czas pełnił służbę jako wartownik w Niemczech, ale już w 1942 i 1943 roku z powrotem służył w Wehrmachcie na terenie okupowanej Francji. Później jeszcze walczył na terenie ZSRR i przebywał na Węgrzech. Zanim trafił do amerykańskiej niewoli był kilkakrotnie ranny.
Jego twórczość świadczy o tym, że wojna i doświadczenia z nią związane odcisnęły na nim ogromne piętno. W swoich książkach i poezji mierzył się z tym, co widział i czego doświadczył na wojnie. Od 1951 roku stał się „zawodowym pisarzem” i podpisał kontrakt z wydawnictwem. Swoje życie poświęcił pracy literackiej i działalności społeczno-politycznej. Heinrich Böll był związany z kołem pisarzy zachodnioniemieckich, austriackich, szwajcarskich znanym pod nazwą Grupa 47. Najpierw został laureatem prestiżowej nagrody przyznawanej przez Grupę, a następnie stał się jej członkiem. Członkowie Grupy 47 słynęli z tego, że opowiadali się za literaturą zaangażowaną społecznie. To bardzo odpowiadało Böllowi, którego istotnym wątkiem twórczości był rozrachunek z przeszłością Niemiec, ale również ze współczesnością.
Uchodził za chrześcijańskiego moralistę. Na początku swojej kariery uważał, że humanizm chrześcijański to jedyne wyjście z marazmu, jaki ogarnął Niemcy po II wojnie światowej. Nie był jednak ortodoksyjnym katolikiem, a Kościół katolicki w późniejszym okresie stał się przedmiotem jego krytyki. W efekcie poważnych różnic wraz z żoną spektakularnie „opuścił" szeregi wyznawców Kościoła katolickiego.
Heinrich Böll był krytycznym kronikarzem historii współczesnej drugiej połowy XX wieku. Sam o sobie pisał, że jest związany z czasem i obecnością w czasie, zwłaszcza z tym, co jego generacja przeżyła, doświadczyła i zobaczyła. Wojna stanowiła tło dla prawie wszystkich jego dzieł, była przedstawiana przez pisarza jako moc destrukcyjna, rujnująca społeczeństwo niemieckie. Jego utwory takie jak „Gdzie byłeś Adamie?", wydany w 1951, „Bilard o wpół do dziesiątej" z 1959, "Portret grupowy z damą" z 1971 czy wreszcie autobiografia "Kim wreszcie ten chłopak ma zostać" z 1981 roku były rozrachunkiem z wojną, ale i z powojenną rzeczywistością Republiki Federalnej Niemiec.
Böll nie był prostym kronikarzem zajmującym się jedynie opisywaniem rzeczywistości. W swojej książkach takich jak „I nie poskarżył się ani jednym słowem" z 1953 i „Niestrzeżone progi" (1954) czy "Zwierzenia klowna" z 1963 roku pokazywał zachodnich Niemców jako konsumpcjonistów i ludzi, których celem było jedynie gromadzenie dóbr materialnych.
Za swoje pisarstwo nie zbierał wyłącznie pochwał. Krytykowano go za jednostronne, czasami zbyt przejaskrawione pokazywanie obrazu RFN. Wielu uważało go za sumienie powojennych Niemiec, ale nie brakowało tych, którzy krytykowali jego prace i głoszone w nich tezy na temat powojennych Niemiec. Szczególnie krytycznie przyjmowano poglądy głoszone przez Bölla w kręgach związanych z niemiecką chadecją. W tych kręgach był uważany za osobę mającą zbyt lewicowe i zbyt "antypaństwowe" przekonania.
Zwłaszcza jego ostatnie utwory takie jak "Opiekuńcze oblężenie" (1979) i "Kobiety na tle krajobrazu z rzeką" (1985) uchodziły za jednostronne i nie odpowiadające prawdziwemu wizerunkowi zachodnich Niemiec. Był autorem opowiadań, sztuk teatralnych, słuchowisk i esejów o aktualnych problemach politycznych RFN.
Ale Heinrich Böll to nie tylko pisarz, eseista, czy autor sztuk teatralnych i słuchowisk radiowych. To także utalentowany mówca i działacz społeczno-polityczny. Zasłynął z odważnych protestów, sprzeciwów wobec partii politycznych, ale i niektórych tendencji społecznych. Jego działania znacząco wzbogaciły kulturę polityczną zachodniej części Niemiec. Böll, jak sam o sobie powiedział, występując w obronie polityki wschodniej kanclerza Willego Brandta był „samotnikiem". Nie unikał kontrowersyjnych, czasami idących pod prąd współczesności opinii. Miał odwagę powiedzieć „nie" zarówno tym z prawej, jak i lewej strony sceny politycznej. Nie wahał sie także występować w obronie prześladowanych kolegów pisarzy, działaczy praw człowieka i więźniów politycznych. Bronił ich nawet wówczas, kiedy ich poglądy polityczne nie całkiem odpowiadały temu, co sam głosił.
Przez niemiecką chadecję był uważany za zbyt „lewicowego” w swoich poglądach i działaniach, z kolei dla komunistów z NRD był negatywnym bohaterem dlatego, że nie wahał się stawać w obronie dysydentów z krajów dawnego bloku socjalistycznego. Radziecki dysydent Aleksander Sołżenicyn, wydalony z ZSRR za „wrogą" wobec komunizmu „propagandę", swój pierwszy azyl w Niemczech znalazł właśnie w domu Heinricha Bölla. Jego zaangażowanie w walkę o prawa człowieka zostało zauważone i docenione na całym świecie. Swoją działalnością niewątpliwie przysparzał szacunku nie tylko sobie, ale i nowemu niemieckiemu państwu. Z drugiej strony, gdy popierał jakąś inicjatywę, nie wahał się występować przeciwko głównym nurtom polityki RFN. Tak też się stało w latach osiemdziesiątych, kiedy ówczesna niemiecka polityka zdecydowanie poparła USA i pomysł rozmieszczenia na swoim terytorium głowic atomowych. Wówczas Heinrich Böll poparł ruch pokojowy, występujący przeciwko zagrożeniu wojną atomową.
Za zgodą rodziny Böll i federalnego zgromadzenia Sojuszu 90/Zieloni, Fundacja przyjęła imię Heinricha Bölla. Fundacja jego imienia jest związana z partią niemieckich Zielonych. Posiada swoje przedstawicielstwa w wielu krajach Europy, w tym także w Polsce. – Współpracujemy z różnymi polskimi organizacjami pozarządowymi realizując wspólne projekty – powiedział dla Kalendarza Polsko-Niemieckiego nowy dyrektor warszawskiego przedstawicielstwa fundacji, Wolfgang Templin. – Po wyborze nowego prezydenta w Polsce liczymy na jeszcze lepszą współpracę – dodał.
Heinrich Böll oprócz tego, że za swoje powieści i opowiadania otrzymał w 1972 roku literacką nagrodę Nobla, to przez wiele lat był przewodniczącym Międzynarodowego PEN-Klubu.
Najważniejsze książki Heinricha Bölla to: „Chleb wczesnych lat”, „Bilard o wpół do dziesiątej”, „Zwierzenia klauna”, „Portret grupowy z damą”, „Utracona cześć Katarzyny Blum”, „Kobiety z nadrzecznej krainy” i „Dziennik irlandzki”. Niektóre z jego prac doczekały się ekranizacji.
Do rubryki zapraszamy ponownie we wrześniu.
|